NOTATKA 12: 1860 grudzień: Konie Wjechały w las. Rumor wiatru ucichł. Słychać było tylko trzask gałęzi. Chwile później z oddali wyłoniło się parę chat. Ludzie akurat spożywali "kolację". Nagle kuce stanęły pod jakimś domiszczem. Wbiegłem do chaty. Zaraz gospodyni się zerwała aby mnie powitać. Spytałem ją o gdzie jest chora i czy mogła by mi zrobić herbatę. Patrzała na mnie z osłupieniem. Zaraz jednak palcem wskazała gdzie jest chora. Zanim przystąpiłem do dzieła musiałem się rozgrzać. Nie było o to trudno. Z pieca buchało ciepło a dom nagrzany. Chwile potem wszedłem do pokoju nauczycielki. Na początku jej łóżko było skąpane w mroku. Podsunąłem lampę aby pacjentce się lepiej przyjrzeć. Chora była potwornie, czoło gorące rozgrzane jak piec, i jakaś mała wysypka. Nagle jak grom z jasnego nieba skojarzyłem fakty. Długie jasno popielate włosy, delikatna cera i nie powtarzalne rysy twarzy. To była moja dawna miłość! Panna Stanisława! -Panno Stanisławo! Panno...
NOTATKA 14: 1860 grudzień: Czekanie trwa wieki. Sekundy zamieniają się w minuty a minuty w godziny. Ileż ten posłaniec ma zamiar tu jechać! Starałem się z nią porozumieć i cały czas próbuję. Wydaje się odcięta od świata a jej świadomość jest daleko z tond. Mierzę jej temperaturę co godzinę. Niestety cały czas jest tak samo wysoka. Dosłownie na chwilę Stasi świadomość powróciła do ciała i wyszeptała: -Kto to? Po czym znowu odpłynęła siną dal. Było mi potwornie żal że nie mogłem jej powiedzieć choć jednego zdania, aby je usłyszała. Nie było mi to dane. Posłaniec nie wracał od sześciu godzin. Łudząc się postanowiłem wyjść z chaty na spacer po wsi łudząc się iż zaraz usłyszę galop koni. Pójdę Po sołtysa niech zaprzęgnie konie. Sam pojadę do Obrzydłówka. źródło - Google grafika
NOTATKA 3: 1853 Kwiecień: ODNALAZŁEM JĄ! Wchodząc do "salonu" i spoglądając przez okno zauważyłem ją w ogrodzie koleżanek. Od razu kazałem się jej przedstawić mojemu dobremu znajomemu "Ruchowi". Miałem dużo czasu aby się jej przyjrzeć. Oczy, nos i usta były niesłychanie piękne a jasne lśniące włosy nie pozwalały oderwać wzroku ani na sekundę. Dowiedziałem się że wierzy w teorie ewolucji Karola Darwina. Usłyszałem również że ukończyła gimnazjum, miała zamiar jechać do Paryża na medycynę lecz względy finansowe takiej podróży nie pozwoliły spełnić tego marzenia. No i oczywiście poznałem imię pani "X". A nosiła ona imię Stanisława Bozowska. Piękne i dźwięczne czyż nie? źródło - Google grafika
Komentarze
Prześlij komentarz